Info

Więcej o mnie.


Moje rowery
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2015, Listopad14 - 33
- 2015, Październik16 - 55
- 2015, Wrzesień17 - 23
- 2015, Sierpień11 - 37
- 2015, Czerwiec11 - 25
- 2015, Maj14 - 62
- 2015, Kwiecień13 - 70
- 2015, Marzec13 - 71
- 2015, Luty12 - 47
- 2015, Styczeń8 - 50
- 2014, Grudzień13 - 57
- 2014, Listopad12 - 72
- 2014, Październik10 - 64
- 2014, Wrzesień14 - 40
- 2014, Sierpień11 - 42
- 2014, Lipiec22 - 141
- 2014, Czerwiec10 - 58
- 2014, Maj11 - 53
- 2014, Kwiecień12 - 74
- 2014, Marzec17 - 121
- 2014, Luty8 - 31
- 2014, Styczeń10 - 94
- 2013, Grudzień10 - 60
- 2013, Listopad4 - 37
- 2013, Październik8 - 30
- 2013, Wrzesień9 - 58
- 2013, Sierpień20 - 115
- 2013, Lipiec16 - 108
- 2013, Czerwiec9 - 22
- 2013, Maj15 - 33
- 2013, Kwiecień10 - 11
- 2013, Marzec8 - 9
- 2013, Luty9 - 20
- 2013, Styczeń13 - 1
- 2012, Grudzień13 - 15
- 2012, Listopad8 - 0
- 2012, Październik17 - 12
- 2012, Wrzesień18 - 12
- 2012, Sierpień23 - 29
- 2012, Lipiec31 - 12
- 2012, Czerwiec31 - 66
- 2012, Maj42 - 33
- 2012, Kwiecień29 - 24
- 2012, Marzec27 - 13
- 2012, Luty26 - 13
- 2012, Styczeń26 - 3
- DST 53.00km
- Podjazdy 642m
- Sprzęt CUBE LTD Pro
- Aktywność Jazda na rowerze
Norwegia- Dzień 1: Bergen-Stanghelle
Poniedziałek, 25 czerwca 2012 · dodano: 26.06.2012 | Komentarze 2
Rano jedziemy do centrum i robimy zakupy. Okazuje się, że nie wszystko jest tak drogie jak myśleliśmy i można kupić produkty tanich marek typu Coop, X-tra czy First Price. Najważniejsze, że makaron jest tani ( 1kg kosztuje ok. 5-6 zł), a chleb smaczny i również w przyzwoitej cenie Niestety mapy nie są już takie tanie i za 4 mapy musimy zapłacić 250 zł:/ Szukamy karty do telefonu z Lyca Mobile, ale nigdzie nie możemy jej dostać. W końcu zupełnie przypadkowo natrafiamy na Murzyna, który rozdaje darmowe startery. Chwilę krążymy po mieście, bo nie wiemy gdzie zostawić auto. Łukasz wpada na pomysł, żeby pojechać do warsztatu samochodowego. Udaje się! O 15.00 zostawiamy samochód u mechaników, pakujemy rowery i tak zaczyna się kolejny etap podróży- już na rowerze przez kolejne 2800 km! Wsiadam na obładowanego Cuba. Pierwsze metry pokonuję trochę niepewnie ( po raz pierwszy jadę z przednimi sakwami). Rower chybocze się na boki. Ciężko się skręca. Ale już po kilku kilometrach zaczynam się przyzwyczajać. Szybko opuszczamy miasto i przez większość czasu jedziemy ścieżką rowerowo-pieszą. Pogoda dopisuje. Świeci słońce, co jest dosyć zaskakujące, bo Bergen jest uznawane za najbardziej deszczowe miasto świata. W pewnym momencie ścieżka się kończy i wyjeżdżamy na główną drogę. I już nie jest tak przyjemnie. Zwłaszcza, że po drodze przejeżdżamy przez trzy ok. 3-kilometrowe tunele. Ruch straszny, a hałas jeszcze gorszy. Niektóre samochody na nas trąbią. Nie mieliśmy jeszcze wówczas zamontowanych lampek:p Najgorzej kiedy przejeżdżają obok nas tiry. Podmuch prawie spycha mnie na krawężnik. Serce zaczyna mi walić jak oszalałe i mocniej naciskam na pedały. Żeby tylko jak najszybciej wydostać się z tego tunelu. W końcu udaje nam się opuścić główną drogę i już rowerową zmierzamy w kierunku miasta Voss. Po drodze rozbijamy się przy ścieżce. Podchodzi do nas młody chłopaczek i mówi, że nad jeziorem jest lepsza miejscówka. Nam nie chce się już jednak przenosić i idziemy spać. Jest północ, kiedy zapisuję przebieg podróży w moim kajeciku, a prawie tak jasno jak w południe. Podoba mi się to:)Przy takiej pogodzie jeszcze chętnie myję naczynia:)

Za Bergen widoki robią się już coraz ciekawsze, a zieleń aż razi w oczy:

Takich malowniczo położonych mostów w Norwegii nie brakuje:

Pierwszy nocleg pod namiotem:

Kategoria Norwegia 2012